piątek, 20 marca 2015

Impossible na wattpad?

Hejka! Mam pytanie, czy chcielibyście, żeby Impossible było również dostępne na wattpad? Wiem, że innym lepiej się tam czyta niż na blogspot (czy tam blogger jak kto woli). Co do rozdziału będzie on trochę później, ale chyba dacie radę co? Kocham was!

niedziela, 8 marca 2015

Rozdział 7 "Kara"*

Z góry przepraszam za błędy oraz chciałabym BARDZO podziękować Martynie Horan za pomoc z napisaniem tego oto rozdziału! Miłego czytania! 
 ---------------------------------------------------------------------


Obudziłam się z ręką Harry'ego dociśniętą do mojej kobiecości, przez co odskoczyłam od niego, a on się obudził.
-Co się stało, kochanie?
-C-co ty robiłeś?
-Ciii....nic złego.
-Jak to nic złego?! Dotykałeś mnie! Ja mam już tego dosyć! Nienawidzę cię! Matka powinna cię nazwać Harry debil dupek idiota imbecyl zboczeniec Styles!
-Teraz przesadziłaś! Byłem dla ciebie miły, ale już taki nie będę! Byłaś ciekawa jak będzie wyglądać twoja kara?! Zaraz się przekonasz.
Chłopak wstał oraz ruszył w moją stronę. Wybiegłam z pokoju i biegłam jak najszybciej się dało. Nie patrzyłam gdzie biegłam, byleby jak najdalej od niego. Trafiłam na jakieś drzwi i nie zastanawiając się weszłam do środka
Może mnie nie znajdzie. Słyszałam oddalające się kroki więc odetchnęłam z ulgą. Oparłam się o drzwi i zjechałam po niej w dół na podłogę. Przyciągnęłam kolana po brodę kładąc na nie głowę, a rękami trzymałam nogi. Boję się co może zrobić, a tym bardziej boję się tej całej kary. On jest nie obliczalny i ciągle zmienia mu się humor. Poczułam jak po moich policzkach spływają słone łzy. Muszę stąd uciec i to jak najszybciej się da. Znów usłyszałam kroki tym razem w stronę tego pokoju. Muszę się schować. Rozejrzałam się po pomieszczeniu, jest to jeden z pokoi gościnnych. Znajduje się w nim łóżko, szafa, komoda, telewizor, jakieś drzwi.....pewnie od łazienki! Podeszłam do nich i nacisnęłam klamkę otwierając je. Tak jak myślałam jest tutaj łazienka. Weszłam do niej i po cichu zamknęłam drewnianą powłokę. Przekręciłam zamek w drzwiach upewniając się, że tu nie wejdzie. Stanęłam przed lustrem i spojrzałam na moje odbicie. Zobaczyłam blondynkę o błękitnych oczach, smutną i bez życia. Drzwi od pokoju się otworzyły po czym usłyszałam jego głos:
-Acacia, wiem że tutaj jesteś mała. Wyjdź, a twoja kara będzie do zniesienia.
Nie odezwałam się. Na chwilę zapadła cisza. Cały czas chodził po pokoju.
-Kochanie radzę ci się odsunąć od drzwi.
Po tych słowach po domu rozniósł się trzask pękającego drewna. Nie ruszyłam się, nie mogłam. Stanął za mną. Spojrzałam na niego w lustrze. Był tylko w bokserkach, patrzył na mnie wkurzonym spojrzeniem, lecz mimo tego na jego ustach widniał uśmiech. Złapał moją talię i przyciągnął mnie do siebie przez co mój oddech przyśpieszył, a ja momentalnie zaczęłam się wyrywać.
-Myślałem, że to nie będzie mi potrzebne, ale chyba się myliłem. Gdybyś była grzeczną dziewczynką to nie użył bym tego i twoja kara byłaby delikatna, ale ty sama pogarszasz swoją sytuację.
Podniósł rękę, w której znajdowała się chusteczka. Wydać, że jest namoczona jakimś świństwem. Wzięłam szybko głęboki oddech, a on przyłożył mi materiał do nosa. Nie oddychałam jak najdłużej się dało, lecz już zaczęło brakować mi powietrza.
-No dalej kochanie, wiem że nie możesz już wytrzymać. Wystarczy kilka wdechów i już.
Zaczęłam oddychać przez usta dopóki mi ich nie zamknął.
-Od kiedy ty jesteś taka niegrzeczna? Czemu się nie słuchasz? Bądź mądrą dziewczynką i weź głęboki wdech, przecież nie wytrzymasz tak długo.
Miał rację nie wytrzymam za długo, ale nie chcę mu ustąpić ani nie chcę mieć tego czegoś przy nosie. Poczułam jak zaczyna kręcić mi się w głowie przez co zaczęłam głęboko oddychać.
-Mądra dziewczynka, jak chcesz to potrafisz.
Pocałował mnie w policzek, a ja poczułam jak robię się śpiąca. Po chwili zamknęłam oczy nie mogąc już wytrzymać.

~*~Jakiś czas później~*~
Obudziłam się z lekkim bólem głowy. Zaczęłam otwierać powoli oczy ale światło nie pozwoliło mi na to, lecz po chwili przyzwyczaiłam się. To co zobaczyłam mną wstrząsnęło. Co ten idiota mi zrobił! Leżałam na łóżku naga z przywiązanymi rękami i nogami do łóżka. Zaczęłam próbować się wydostać ale więzy były za mocne. Nagle drzwi się otworzyły a w nich stanął Harry:
- Kochanie i tak się nie uwolnisz.
- Dlaczego? Dlaczego mi to robisz? Nienawidzę cię!
-Trzeba było być grzecznym. Masz bardzo apetyczne ciało.
-Zboczeniec! Uwolnij mnie!
Krzyknęłam na cały dom.
- Och kochanie. Dzisiaj z ciebie bardzo niegrzeczna dziewczynka wiesz?
Powiedział podchodząc do mnie i siadając na łóżku obok mnie.
-Bardzo niegrzeczna
Dodał i zaczął jeździć swoim palcem pomiędzy moim piersiami jak i wkoło nich. Jego ręka powędrowała na moją kobiecość a z moich oczu zaczęły spływać łzy.
- Zostaw mnie! Proszę.
Wybełkotałam przez łzy. Nie odezwał się ani słowem tylko się szyderczo uśmiechnął. Zaczął całować mnie po twarzy, szyi aż w końcu zjechał swoimi ustami na piersi a ja zaczęłam jeszcze bardziej płakać. Kierował się swoimi ustami coraz niżej. Był już blisko mojej kobiecości ale przerwał mu dzwonek do drzwi. Usłyszałam jak cicho przeklina pod nosem.
- Spróbuj krzyczeć a pożałujesz tego.
Pokiwałam lekko głową na tak. Wstał i wyszedł a ja modliłam się do Boga żeby ktoś tu przyszedł i mnie zabrał.


*****Oczami Holly*****
-Holly, siostrzyczko wiesz, że ja cię kocham ponad życie prawda?
Do mojego pokoju wpadł Niall z uśmiechem na twarzy. Dobra coś ode mnie chcę i to jest pewne. Odłożyłam książkę na bok spoglądając na niego z zaciekawieniem.
-Czego chcesz?
-Niczego.
-Niall gadaj.
-A zgodzisz się?
-Najpierw muszę się dowiedzieć co to jest tępaku.
-Pójdziesz do Stylesa i....
-Nie idę.
-Oj no weź....Holluś.
-Nie.
-Zobaczysz przynajmniej czy ta jego "dziewczyna" nadal jest cała.
-A będę mogła mu przyłożyć jeśli coś jej zrobił?
-Tak.
-Cóż kusząca propozycja.....okej, ale wisisz mi przysługę.
- Dobrze siostrzyczko.
Szłam właśnie do tego pedofila Harry'ego. Szczerze? Nie byłam zadowolona z tego że muszę oglądać jego ryj .Obiecałam Niallowi więc idę. Przynajmniej zobaczę co się dzieję z Acacią. Szkoda mi tej dziewczyny. Młoda, drobna i śliczna a z takim dupkiem się zadaję! Założę się że ona nie jest do końca z nim dobrowolnie. Kto by chciał? Nawet ważka się go boi. Jego pies nawet uciekł! Nie wiem dlaczego mój brat się z nim zadaję. Ja do dzisiaj przeklinam dzień w którym go poznałam. Stanęłam właśnie przed drzwiami imbecyla i zadzwoniłam. Czekałam jakieś 5 min i nic!
- Kurde! Styles! otwieraj te drzwi bo je wyważę!
Ale on mi działa na nerwy. W końcu w drzwiach stanął Harry i też nie cieszył się z mojego widoku tak jak ja z jego.
- Czego chcesz?
Zapytał oschle. Do gościnnych to on nie należy. Weszłam do środka bo on nigdy by mnie nie wpuścił, a chciałam się dowiedzieć co jest z Acacią. 
- Niall dał mi jakieś papiery do ciebie więc jestem.
- Nikt do środka cię nie zapraszał.
- Skończ. Przyszłam też zobaczyć co u twojej dziewczyny. Żyje jeszcze?
Na to imię trochę się spiął i od razu wiedziałam że coś ukrywa ...on jej coś zrobił! Założę się o to.
-Żyje i nie ma jej. Poszła na zakupy.
-Czyżby?
- Tak!
Krzyknął i wyrwał mi papiery z ręki.
- Idę do biura a ty tu zostań i się nie ruszaj. Zaraz przyjdę.
Co za pipa z niego. Oczywiście jak to na mnie przystało jestem niegrzeczna i nikogo nie słucham a tym bardziej Harry'ego. Ruszyłam na górę i zobaczyłam Stylesa w biurze, szybko skierowałam się w lewo i usłyszałam szloch. Szloch dziewczyny. Acacia! Weszłam do pokoju z którego usłyszałam płacz i to co zobaczyłam wbiło mnie w ziemię. Na łóżku leżała blondynka naga i przywiązana. Wiedziałam że ten dupek jej coś zrobił. Już wiem że ona nie jest tu dobrowolnie.
- Boże dziewczyno co on ci zrobił?
Zapytałam od razu podchodząc do niej i odwiązując. Dziewczyna cały czas płakała. Gdy blondynka była już odwiązana dałam jej ciuchy żeby się ubrała.
- Acacia będzie dobrze. Zabiorę cię stąd. Ubierz się ja zrobię tylko jedną rzecz.
- Holly nie, proszę
- Spokojnie mała. Ten dupek pożałuje....potem mi powiesz kim on właściwie dla ciebie jest.
Dziewczyna się zawahała ale po chwili potaknęła głową. Wyszłam z pokoju i skierowałam się do biura Harry'ego moja złość była nie do opisania.
- Ty dupku! Coś ty jej zrobił! Wiążesz ją nagą do łóżka!
- Miałaś zostać tam gdzie byłaś! A w ogóle to nie twoja sprawa! Wyjdź! Papiery przyniosę jutro Horanowi.
- A żebyś wiedziała że wyjdę ! Ale nie sama. Biorę ze sobą Acacie.
- Co?! Nie! Możesz sobie pomarzyć !
Zaczął kierować się w moją stronę a ja od razu kopnęłam go z całej siły w miejsce gdzie światło nie dochodzi przez co zgiął się w pół. Wyszłam szybko z jego biura i zamknęłam drzwi po czym podsunęłam krzesło pod klamkę żeby nie wyszedł. Pobiegłam szybko do pokoju po Acacie i po chwili byłyśmy już po za domem z dala od tego zboczeńca. Przez całą drogę płakała zwinięta w kulkę.Biedna dziewczyna. Co on z nią zrobił debil jeden. Zanim się obejrzałam byliśmy już pod moim i Nialla domem. Spojrzała na niego i odwróciłam się do mnie.
-Spokojnie mi i mojemu bratu możesz ufać. Nie jesteśmy tacy jak Styles.
Widać było, że wyraźnie zdenerwowała się na jego nazwisko. Wyszłyśmy z samochodu i udałyśmy się do drzwi frontowych. Otworzyłam je i przeszłam przez próg delikatnie ciągnąc za rękę Acacię.
-Załatwiłaś sprawę?
W przedpokoju pojawił się blondyn z miską popcornu. Wyraźnie było widać, że zdziwił się na widok osoby obok mnie.
-Tak, a nawet dwie.
-Co jej zrobił?
Wskazał ręką na dziewczynę. Blondynka spięła się przez wzrok Nialla.
-Później ci powiem teraz idź i zrób nam coś do picia.
-Jasne, co chcecie?
-Zrób herbaty.
-Okej. Ile słodzisz Acacia? Może chcesz do niej cytryny lub wolisz z miodem? Zwykła czy owocowa?
-Obojętnie.
Jej głos był zachrypiały przez płacz oraz najprawdopodobniej przez krzyki.
-A chcecie coś do jedzenia?
-Kanapki.
-Z czym?
-Boże Horan bądź kreatywny.
-Zamówię pizzę.
-I widzisz jak chcesz to potrafisz być mądry.
-Bardzo zabawne. Idźcie do salonu.
-Idziemy.
Poszłyśmy do wcześniej wspomnianego pomieszczenia. Usiadła na kanapie, a ja włączyłam film "Pamiętnik".
-Lubisz ten film?
Pokazałam jej pudełko od płyty. Przytaknęła ruszając głową. W trakcie seansu do pokoju przyszedł blondyn uśmiechając się od ucha do ucha niosąc dwa pudełka z pizzą. W sumie to tak spędziliśmy resztę dnia, siedząc w trójkę i opychając się fast-foodem.


------------------------------------------------------------------
Ta da! Mamy nowiutki rozdział! Wiem, że mnie kochacie, a jeśli mnie kochacie to bardzo prooooszę o komentarze zróbcie to dla mnie.....hahahaha wymuszam od was komentarze.....ale i tak o nie proszę, gdyż, iż, ponieważ, że dużo komentarzy=szybko pojawi się rozdział, mało komentarzy=nie wiem kiedy rozdział. To chyba na tyle i przypominam o moich dwóch pozostałych blogach (klik i klik). A co do rozdziału to co sądzicie o zachowaniu Acaci oraz Harry'ego? Huehuehue Holly zła xdd Do następnego!

piątek, 27 lutego 2015

Rozdział 6 "Harry debil dupek idiota imbecyl zboczeniec Styles"

-Kochanie wstawaj. Szkoda dnia....
Ktoś szeptał mi do ucha przez co zaczęłam się budzić. Nie od razu rozpoznałam głos, lecz po chwili zaczęłam go kojarzyć. To nie był Harry. Styles ma głębszy, brytyjski akcent oraz do tego chrypkę, a ten ktoś jej nie ma. Hymmm.....może....Louis. Tak to na pewno Louis. Otworzyłam oczy i miałam rację. To Lou stał nade mną, a Styles nadal trzymał swoją rękę wokół mojej tali, czyli tak jak zasnęliśmy.
-Zostaw.
Schowałam się pod kołdrą.
-Nie ma zostaw. Wstajemy i ty Styles też.
-Ja wstaję, a ją zostaw w świętym spokoju. Miała wieczór pełen wrażeń więc daj jej spać.
Chłopak wstał więc zabrałam mu jego część kołdry i wtuliłam się w nią. Brunet podszedł do mnie i pogłaskał mnie po włosach.
-Śpij dalej aniołku.
Powiedział po czym pocałował mnie w czoło. Szybkim tempem wyszli z pokoju po czym usłyszałam jak zbiegają ze schodów. Próbowałam ponownie zasnąć lecz nie udało mi się to. Głosy z salonu były tak głośne, że nie mogłam zmrużyć oka. Wstałam z łóżka i wyszłam z pokoju cicho schodząc na dół. Spojrzałam w stronę salonu. Cała ich ta "banda" siedziała i rozmawiała w najlepsze. Ktoś palił papierosy przez co się skrzywiłam. Przez dym drażniący mój nos kichnęłam. Wszystkie pary oczu były zwrócone na mnie.
-Ooo....już wstałaś kochanie.
-Mhm....
-Jak się spało?
-Nijak.
-Acacia....masz pierwsze ostrzeżenie.
-Bardzo dobrze.
-To się cieszę.
-Co ty masz na sobie?
Odezwał się brunet o brązowych oczach.
-Ni....
-Moją koszulkę, a co? Przeszkadza ci to Liam?
Wtrącił się Harry. Oczy Liama skanowały moją osobę po czym przeszedł wzrokiem na loczka. Styles uśmiechnął się złośliwie i popatrzył na mnie.
-Acacia chodź do mnie kochanie.
-Mogę najpierw się prze....
-Powiedziałem chodź.
Przełknęłam głośno ślinę i weszłam do pomieszczenia. Podeszłam do niego i stanęłam przed nim. Poklepał swoje kolana, a ja na nich usiadłam. Odkąd się tu znalazłam zrobiłam się straszenie uległa. Gdyby to nie był Styles dostałby w twarz i bym po prostu wyszła. Ehh.....przytulił mnie mocno i co chwilę całował w policzek lub po szyi. Liam patrzył na nas, a jego oczy pociemniały. Szkoda, że nie ma tutaj dziewczyn. Chłopaki rozmawiali o jakieś akcji lecz nie słuchałam uważnie.
-Harry zimno mi, mogę iść się przebrać?
Wyszeptałam mu na ucho po jakieś pół godzinie. Pokiwał głową na tak i puścił mnie ze swoich kolan. Skierowałam się w stronę schodów po czym przez sypialnię weszłam do garderoby. Wybrałam dla siebie zestaw i się w go przebrałam. Nawet nie wiedziałam, że Harry mi jednak kupił dłuższą spódniczkę. Zrobiłam delikatny makijaż i koka na głowie. Wyszłam na korytarz i w ułamku sekundy zostałam przygnieciona do ściany.  Znałam te perfumy i to na pewno nie były Harry'ego. To był Liam. Tęskniłam za tym zapachem, za tym ciepłem i ogólnie za nim. Spojrzałam na niego, a on wbił się w moje usta. Oddałam pocałunek mimo tego, że byłam zraniona jego zachowaniem z wczorajszego wieczoru. Czułam się okropnie, gdy nic nie zrobił, aby uwolnić mnie od Hazzy, lecz kocham go mimo wszystko. Usłyszeliśmy jak ktoś odkaszlnął przez co oderwaliśmy się od siebie i spojrzeliśmy w tamtą stronę. Stał tam Louis. O nie, nie, nie....
-Lou my....
Zaczął Liam, lecz jego przyjaciel mu przerwał.
-Spokojnie. Nic nie powiem Harry'emu. Przyszedłem po Acacię.
-Po co?
-Jej "pan" każe natychmiast się zjawić.
-Muszę z nią porozmawiać.
-Później sobie pogadacie, blondyneczko chodź.
-Serio? Blondyneczko?
Zapytałam patrząc na niego z politowaniem i rękami na klatce piersiowej.
-Tak....muszę wymyślić coś innego, a teraz chodź kruszynko.
-Nie jesteś w tym dobry, ale próbuj dalej. Pa Li.
Poszłam do Lou zostawiając Liama samego. Zeszliśmy ze schodów na dół gdzie siedziała reszta.
-Acacia, kochanie my musimy iść, to bardzo pilna sprawa. Będę wieczorem więc bądź grzeczną dziewczynką dobrze?
Powiedział Styles po czym do mnie podszedł i pocałował w czoło. Lekko się skrzywiłam, ale jednak jakoś wymusiłam uśmiech. Znajdę jakiś komputer, telefon lub diabli wiedzą co i wtedy skontaktuje się z kimś kto mi pomoże. Tak! To plan idealny.
-A i jeszcze coś, lodówka jest pełna więc zrób sobie coś do jedzenia i nawet nie próbuj jakoś uciekać. I tak cię znajdę.
Tssa....akurat, bo mu uwierzę. Zanim on się zorientuje to ja już dawno będę daleko stąd. Wreszcie po dziesięciu minutach wyszli zamykając drzwi na klucz. No to czas przeszukać dom. Na początek jego sypialnia. Weszłam ostrożnie po schodach. weszłam do pokoju i zaczęłam przeszukiwać wszystkie szafki, lecz nic nie znalazłam więc przeszłam do następnego pomieszczenia, czyli do garderoby. Szukałam pomiędzy ubraniami, w szafach i szufladach, ale nadal nic. Zeszłam do salonu, gdzie również nic nie znalazłam. Czy on nie mu tu żadnego komputera?!.....Jego gabinet! Tak, tam musi mieć jakiegoś laptopa, czy coś. Ruszyłam biegiem na górę. Tak jak myślałam na jego biurku wśród innych papierów. Uruchomiłam go jak najprędzej i co widzę? Napis "Wprowadź hasło". Harry debil dupek idiota imbecyl zboczeniec Styles.....Hymmmm.....całkiem fajnie brzmi. Matka tak powinna go nazywać. Nienawidzę go, po prostu nienawidzę. Czemu mnie kupił? Dlaczego? Ja chcę robić co chcę, chcę być wolna.....boże to brzmi jak z jakiegoś dramatu. Do końca dnia nic ciekawego się nie działo. Siedziałam przed telewizorem, zjadłam obiad, znów siedziałam przed telewizorem, próbowałam złamać hasło, zjadłam kolację, wzięłam kąpiel, ubrałam się w piżamę i aktualnie leżę w łóżku zasypiając.

*****Oczami Harry'ego*****
Jadę właśnie samochodem do domu. Jestem ciekaw co robiła w tym czasie Acacia. Na szczęście mogę się tego dowiedzieć bez pytania się w niej, ponieważ mam zainstalowane kamery w domu. Zaparkowałem w garażu po czym wszedłem do góry.
-Acacia?
Nie usłyszałem odpowiedzi, więc skierowałem się do sypialni. Spała w moim łóżku przytulona do poduszki. Nawet uroczy widok, bardzo uroczy. Przeszedłem do mojego gabinetu włączając laptopa. Szybko wpisałem hasło. Otworzyłem nagranie z kamer. Widzę blondynkę, która chodzi po pokojach i czegoś szuka. Weszła do mojej pracowni i próbowała uruchomić. Zaśmiałem się na ten widok. Biedna dziewczyny myślała, że ma szansę się ode mnie uwolnić. Poszedłem do sypialni i rozebrałem się do bokserek. Położyłem się obok mnie i przyciągnąłem jak najbliżej.
-Jutrzejszy dzień będzie bardzo zabawny kochanie.
Wyszeptałem jej na ucho po czym położyłem się, aby zasnąć.


----------------------------------------------------------------------------
Hejoooo.....tak, a więc mamy rozdział 6! Jeeeeej! Przepraszam oczywiście z błędy, ale w końcu jest 00:41 kiedy to piszę i tak jakoś mi się nie chcę sprawdzać xdd Pojawiły się również rozdziały na Souvenir Of That Night i Od Marzeń Do Miłości
CZYTASZ?=KOMENTUJESZ!
Zapraszam do obserwowania bloga i pamiętajcie: Im więcej komentarzy, tym szybciej rozdział!

piątek, 13 lutego 2015

Rozdział 5 "Nie wierzycie mi, prawda?"

Ten rozdział dedykuję mojej HOT 14 czyli Nataliee, ponieważ dziś ma 14 lat! Obiecałam też Agatce więc nooo.....Agata masz dedyk :D oraz Martynie Horan za Harry'ego pedofila i jej szczery komentarz pod ostatnim rozdziałem. Przepraszam za błędy!

---------------------------------------------------------------------------------------------

Jadę właśnie z "panem" Stylesem do klubu. Już z daleka widziałam duże neony układające się w nazwę miejsca do, którego zmierzaliśmy. Harry zaparkował tuż przed wejściem. Próbowałam otworzyć drzwi lecz nie dało. Po chwili się zorientowałam. No przecież! Zamknął je tak, abym nie mogła wyjść. Usłyszałam za sobą cichy chichot.
-Nie otworzysz ich kochanie.
-Nie mów tak do mnie.
-Nie pyskuj mi.
-Nie pyskuje.
-Czyżby? A ja jednak sądzę, że tak.
-To chyba mamy dwie różne definicje pyskowania.
-Po prostu się zamknij.
-Trochę grzeczniej.
Wymamrotałam, lecz mnie nie usłyszał, ponieważ już wyszedł i obiegł auto. Otworzył drzwi z mojej strony i siłą wyciągnął z pojazdu.
-Nawet nie proś nikogo o pomoc. I tak nikt ci nie uwierzy. Trzymaj się mnie, jasne?
-Tak, panie Styles.
-Grzeczna dziewczynka. Chodź.
Złapał moją rękę i pociągnął w stronę wejścia. Ominął kolejkę i bezproblemowo wszedł do środka. Od razu uderzył we mnie zapach alkoholu, papierosów oraz spoconych ciał. Okropność. Muzyka gra tak mocno, że aż podłoga lekko się trzęsie. Chłopak mocno trzymał mnie przy swoim boku prowadząc do wielkiej loży. Przywitał się ze wszystkimi po czym usiadł. Oczywiście ja tylko stałam tam i gapiłam się na moje niewygodne buty. Ehh.....szpilki. Harry usadowił mnie blisko siebie. Podniosłam głowę spoglądając na innych. Zauważyłam trzy dziewczyny, dwie brunetki i jedna blondynka oraz dwóch chłopaków. Jednego mulata o ciemnych włosach i blondyna. Ten drugi chłopak wyglądał całkiem przyjaźnie. Posłał mi uśmiech lecz ja nic nie zrobiłam. Ciemnowłosy jednak patrzył na mnie z przymrużonymi oczami. Nie widziałam jednak Louisa, który był dzisiaj u nas.
-No to co tam?
Odezwał się loczek.....hymm.....wymyśliłam nowe przezwisko na niego. Trochę dziwne, ale całkiem całkiem.
-A nic ciekawego. Jak zwykle czyli nudno.
Odpowiedziała Brunetka, która trzeba przyznać, ale miała trochę ciemniejszą skórę niż pozostałe dwie.
-Aha.....a no właśnie nie przedstawiłem was sobie.
Przypomniał sobie Harry. Oj nie musisz nas sobie przedstawiać.
-A więc tak....ten blondyn to Niall obok niego siedzi Zayn. Potem jest kuzynka Zayna czyli Mercedes ta blondynka to Holly, siostra Nialla, a ta ostatnia to...
-Sama umiem się przedstawić Styles.
Przerwała mu ostro. W jej głosie można było usłyszeć niemiecki akcent.
-Jestem Kea, a ty?
Skierowała pytanie do mnie delikatnie się uśmiechając. Już ją lubię, ponieważ wygląda na to, że ona też nie lubi Harry'ego.
-Acacia.
-Miło cię poznać. Czemu przyszłaś tu z Harrym? Jesteście parą lub coś takiego?
Zaczęłam się bawić palcami wymyślając coś. Może powinnam powiedzieć prawdę? A może jednak nie? Popatrzyłam na Harry'ego wyczekująco. W końcu westchnął i powiedział:
-Coś takiego, a co? Przeszkadza ci to?
-Nie po prostu wydaję mi się, że jest mądrą dziewczyną i nie byłaby z takim gościem jakim ty jesteś, ale cóż....to jej życie.
-A może ty jesteś zazdrosna, co?
-Ja? Że niby się w tobie podkochuję? Hahaha dobry żart.
-Mhm.....na pewno.
-No chyba raczej.
-Dobra koniec! Słuchajcie! Idę po drinki więc kto co chce?
Wykrzyczał Zayn próbując przekrzyczeć głośną muzykę. Wszyscy zaczęli zamawiać dla siebie alkohol oprócz mnie oczywiście.
-Acacia na pewno nic nie chcesz?
Dopytywał mnie chłopak podnosząc brwi do góry w geście pytającym. On też nie rozumie słowa "nie"?
-Ta...
Nie dokończyłam, ponieważ mi przerwano.
-Weź jej to co mi.
Powiedział za mnie "mój pan". Teraz pewnie mnie upije, aby mnie później wykorzystać. Nie! Nie zgadzam się!
-Ale....
-Bunt nic ci nie da kochanie.
Wyszeptał mi do ucha i złożył na nim subtelny pocałunek. Przez moje ciało przeszedł dreszcz przez co się spięłam. Objął mnie ramieniem i przytulił do siebie. Zayna już nie było tak samo jak Nialla, który już zapewne próbował wyrwać jakieś dziewczyny. Zostaliśmy tylko ja, Hazz oraz dziewczyny, lecz nie na długo, ponieważ Holly i Mercedes poszły do blondyna na parkiet. Więc siedzieliśmy cicho w trójkę.
-Harry mogę iść do toalety? Proszę.
Przerwałam tą błogą ciszę i spojrzałam mu w oczy. Trzeba przyznać, że ma piękne tęczówki. Skanowałam jego twarz czekając za odpowiedzią na moje pytanie.
-Tak, ale idę z tobą. Nie ufam ci na tyle dobrze, aby iść samej.
-Spokojnie Styles. Raczej się tam nie utopi.
Zaśmiała się Kea lecz Harry to zignorował.
-Chodź.
-Nie mogę iść sama?
-Nie.
-Czemu?
-Już ci powiedziałem. Nie ufam ci.
-Ale to jest niekomfortowe.
-Nie obchodzi mnie to. Albo ze mną, albo w ogóle.
-Ja z nią pójdę.
Znów odezwała się brunetka. Tak! Dzięki ci boże! Chyba jednak się nade mną zlitowałeś!
-Tobie też nie ufam.
-Znamy się nie od dziś więc daj spokój. Pójdę z nią i za dziesięć minut jesteśmy.
-No okej. Macie dziesięć minut od teraz, a jeśli nie będzie tu Acaci po tylu minutach to wychodzimy i źle to się skończy dla niej.
-I tak nic jej nie zrobisz.
Odpowiedziała pewnie Niemka. Spojrzała na mnie wyczekująco więc wstałam i podążyłam za nią. Doszłyśmy do drzwi od łazienki. Dziewczyna otworzyła je po czym razem weszłyśmy do pomieszczenia. Weszłam do jednych z kabin, załatwiłam swoją potrzebę po czym podeszłam do umywalki umyć ręce.
-Jesteś ładna.
Usłyszałam za sobą głos Kei, Brunetka patrzyła na mnie w lustrze.
-Dzięki. Ty też jesteś ładna i to bardzo. Jesteś z Niemiec prawda?
-Tak, urodziłam się w Niemczech. Mój tata jest Niemcem, a mama Hiszpanką. Mieszkałam tam od dziecka dlatego mam taki akcent jeśli ci o to chodzi.
Pokiwałam tylko głową na znak, że rozumiem i spojrzałam na moje dłonie. Bawiłam się palcami dopóki ktoś nie wszedł do pomieszczenia. To była Holly.
-Hej, gdzie zgubiłaś Mercy?
-Gdzieś na parkiecie, czy coś....nudzi jej się, a Louisa nie ma nadal więc nie ma co robić, toteż podrywa innych chłopaków.
Powiedziała blondynka po czym popatrzyła na mnie.
-Ile ty w ogóle masz lat?
Odezwała się po pięciu minutach ciszy.
-Osiemnaście.
-Ile?!
Krzyknęły równo wytrzeszczając oczy. Patrzyły na mnie jak na jakąś kosmitkę, która ma dwie głowy.
-No osiemnaście....
-Jak ty i Harry się poznaliście?
Tym razem spytała mnie druga dziewczyna. Patrzyły na mnie wyczekując odpowiedzi, a ja nie wiedziałam czy powiedzieć prawdę czy skłamać. Trudny wybór, ponieważ z jednej strony jeśli im powiem to może mi pomogą, ale może być tak, że powiedzą Harry'emu, że im powiedziałam, a on mnie ukarze....Ugh! Trudny wybór, ale chyba jednak skłamię.
-No wiecie....poznaliśmy się przez spólnego....że tak powiem znajomego.
Skłamałam tylko po części, ponieważ to jest tylko Harry'ego przyjaciel, a nie mój, ale to przez niego się poznaliśmy. Prawie to samo.
-A może tak bardziej szczegółowo?
-Ymmm.....po prostu nasz wspólny znajomy nas ze sobą poznał i to tyle.
Popatrzyły na mnie znów jak na idiotkę. Ich wzrok mówił coś w stylu "Ty z nas kpisz?". Może jednak trzeba było powiedzieć prawdę? Ehh.....na to już chyba za późno.
-Nie wierzycie mi, prawda?
-Nie.
-Ehh........możemy już iść? Dziesięć minut zaraz mija.
-Serio robisz co on ci karze?
-Muszę.
-Czemu?
-Nie ważne. Idziemy?
-Jasne.
Wyszliśmy z łazienki udając się do stolika przy którym już wszyscy siedzieli włącznie z Louisem. Rozmawiali ze sobą dopóki nie zauważyli naszej obecności. Zielonooki poklepał swoje kolana. Wykrzywiłam twarz w grymasie lecz i tak usiadłam na nim. Trzymał dłoń na moim kolanie, a drugą na talii. Położył sobie moją rękę wokół swojej szyi i pocałował w policzek. Wszyscy o czymś rozmawiali oprócz mnie oczywiście. Z nudów zaczęłam się bawić małymi loczkami Harry'ego, które znajdują się na jego karku co mu się najwyraźniej spodobało, ponieważ cały czas się uśmiechał.
-Sorka, że tak długo mnie nie było, ale nie mogłem wcześniej przyjechać.
Usłyszałam bardzo znajomy głos. Pan Styles cały się spiął i spojrzał na Louisa, który udawał, że nic nie wie. Na pewno to on wszystko zaplanował.
-Spoko Liam. Usiądź.
Powiedział Zayn po czym usłyszałam, że chłopak siada. Zacisnęłam mocno oczy powstrzymując łzy. Chłopak, którego tak kochałam i w sumie nadal kocham siedzi naprzeciwko mnie i nawet mnie nie rozpoznał? To trochę smutne,
-Ja i Acacia już chyba pójdziemy.
Stwierdził Harry i powoli zaczął wstawać.
-Spo.....
Blondyn nie zdążył dokończyć, ponieważ usłyszeliśmy krzyk Payne'a.
-Acacia?!
-Tak. Jakiś problem Liam?
Odezwał się Hazza dość szorstko. Trzymał mnie blisko siebie tak, abym nie uciekła od niego. Popatrzyłam do góry i zauważyłam wzrok mojego już raczej byłego chłopaka. Był wkurzony oraz smutny jednocześnie. Biedak. Tak bardzo bym chciała teraz się do niego przytulić, ale Harry mnie nie puści.
-Chodź Acacia.
Brunet szarpnął moim ramieniem i zaprowadził w stronę wyjścia. Pomógł wejść do samochodu i odjechaliśmy spod klubu. Chłopak był wściekły i było to po nim widać. Po moim policzku spłynęła samotna łza. Nie mogę płakać. Zacisnęłam dłonie w pięści i patrzyłam na znikający krajobraz za oknem. Po paru chwilach już byliśmy w domu. Zaprowadził mnie do swojej sypialni.
-Rozbierz się.
Powiedział, a ja wstrzymałam oddech.
-C-co?
Wypowiedziałam wystraszona. Mój głos drżał z przerażenia, a serce biło jak chyba nigdy. Zaśmiał się tylko i pokręcił głową.
-Spokojnie. Nie chcesz chyba spać w sukience prawda? Pójdziesz się umyć i spać, dobrze?
-Do-obrze.
-Grzeczna dziewczynka. Dam ci jakieś ubrania.
Podszedł do szuflady i podał mi czystą bieliznę oraz jego koszulkę z krótkim rękawem.
-Idź do łazienki.
Posłusznie udałam się do wskazanego pomieszczenia. Nalałam sobie wody do wanny i rozebrałam się. Powoli weszłam do ciepłej wody relaksując się. Przymknęłam oczy z zadowolenia. Nagle poczułam, że moje ciało jest lekko przesuwane przez co szybko podniosłam powieki. Czułam bijące ciepło z czyjegoś ciała, a dokładniej to ciała Harry'ego. Usiadł za mną i przyciągnął mnie z powrotem. Cała się spięłam co pan Styles zauważył.
-Nie denerwuj się tak. To nic strasznego przecież. Połóż głowę na mojej klatce. Nic ci nie zrobię.
-A-ale...
-Spokojnie. Będę trzymał ręce przy sobie.
Oparłam się o niego jak prosił. W sumie było całkiem wygodnie.
-Aż tak strasznie?
-N-nie
-No widzisz.
Siedzieliśmy w ciszy oddychając równo. Tak jak obiecał nie dotykał mnie. Cały czas miał ręce przy sobie co mnie bardzo cieszyło.
-Dobra wychodzimy.
Powiedział po jakimś czasie. Zamknęłam oczy, gdy tylko było widać jego ciało na co się głośno zaśmiał.
-Spokojnie już jestem ubrany.
Miał na sobie szare, dresowe spodnie, a jego włosy przylepiały się do jego czoła. Rozłożył ręcznik na szerokość ramion czekając aż ja wyjdę.
-Acacia....
Upomniał mnie na co niepewnie podniosłam się i położyłam jedną stopę na kafelkach po czym dołożyłam drugą. Podszedł do mnie i otulił puchowym ręcznikiem. Ubrałam się szybko i wyszliśmy z zaparowanej łazienki. Pociągnął mnie na łóżko i przyciągał do siebie oraz przykrył nas kołdrą. Znów się spięłam na jego bliskość. Mogłam poczuć jego oddech na karku przez co zadrżałam.
-Ciii....jesteś bezpieczna.
Moje powieki zaczęły się kleić przez co zasnęłam.

----------------------------------------------------------------------------------
Zdążyłam dodać rozdział w urodzinki mojej Natalki. Więc wszystkiego najlepszego i w ogóle!!! Jestem strasznie zmęczona więc zaraz idę spać (Jest 23:43 nie oszukujmy się i tak nie zasnę). Tak, a więc do następnego!
5 komentarzy-next

poniedziałek, 2 lutego 2015

Rozdział 4 "Znajdę cię nawet na końcu świata kochanie."

Po jakimś czasie oderwał się ode mnie dzięki czemu mogłam normalnie oddychać. Jest nawet całkiem ciepły i ma ładne perfumy więc, gdyby nie to, że go nienawidzę to powiedziałabym, że nawet przyjemnie się do niego przytulić. To miłe czuć czyjeś ciepło przy sobie.
-A więc jest prawie 16:00, czyli do 19:00 mamy około 3 godziny, a to bardzo dużo czasu. Co chcesz robić kochanie?
-Nic.
-To nie jest odpowiedź, którą chciałem usłyszeć. Może dokończymy co zaczęliśmy?
Przechylił swoją głowę oraz przerzucił moje włosy na jedną stronę, aby mieć lepszy dostęp do mojej szyi. Powoli zaczął się zbliżać przez co ja odsuwałam się od niego dopóki nie dotarłam do oparcia łóżka.
-Już mi dalej nie uciekniesz.
Powiedział i przywarł swoimi ustami do mnie po czym zaczął składać subtelne pocałunki wzdłuż całej szyi. Jego loki delikatnie łaskotały mój policzek. Nagle wbił się w nią przygryzając kawałek mojej skóry przez co na moim ciele pojawiła się gęsia skórka. Oderwał się ode mnie i chuchnął na część już pewnie zaczerwionego miejsca. Uśmiechnął się szeroko i przybliżył usta do mojego ucha powoli wypowiadając słowa zaraz przy nim tak, że mogłam poczuć ruch jego warg.
-Jesteś moja.
Położył dłoń na poduszkach, a drugą wokół mojej tali obniżając mnie tak, aby moja głowa leżała na nich oraz sam przesunął się w dół, żeby patrzeć mi prosto w oczy. Co on kombinuje? Podniósł swoją rękę do góry. Czy on chce mnie uderzyć? Zamknęłam oczy z przerażenia i odwróciłam głowę. Poczułam tylko jego palce odgarniające niesforny kosmyk moich włosów z twarzy i pogłaskał mnie po policzku.
-Chyba nie myślałaś, że chcę cię uderzyć prawda?
-Ja-a....
-Byłaś w miarę grzeczna więc nic ci się nie stanie. Spokojnie.
-Uderzyłbyś mnie?
-Jak będziesz grzeczna to nie.
-A jeśli nie będę?
-To będziesz mieć karę.
-Ja-aką?
-Jeszcze muszę nad tym pomyśleć. To co robimy?
-Nie wiem.
-Chcesz, abym pokazał ci dom? Bo zostaniesz tu na trochę.
Powiedział z wielkim uśmiechem. Z czego on się tak cieszy? I tak tu długo nie zostanę. Nie ma takiej mowy.
-Chodź. Są tu pokoje do których możesz wchodzić kiedy chcesz, ale są także takie do których masz zakaz wstępu.
Wstał i przyciągnął mnie za rękę. Patrzył na mnie przygryzając wargę. Spuściłam głowę w dół spoglądając na moje stopy.
-A więc tak. Tu jest nasza sypialnia. Znajduje się tutaj jeszcze garderoba i łazienka, ale to później ci pokaże. Chodź teraz zobaczysz resztę.
Wyszliśmy razem na korytarz gdzie było masa drzwi. Dopiero teraz to zauważyłam. Jestem ciekawa co kryje się za każdym z nich. Trzymał swoją dłoń na dole moich pleców prowadząc mnie do kolejnych drzwi. Otworzył jedne z nich przez co cicho zaskrzypiały.
-Tu jest mój gabinet. Możesz do niego wchodzić, ale przed tym musisz zapukać. Nie ma tu nic ciekawego. Idziemy dalej.
Znów wyszliśmy na korytarz.
-Na tym piętrze, są jeszcze trzy sypialnie gościnne oraz dodatkowa łazienka. Zejdźmy na dół.
Zeszliśmy na parter. Oczywiście nie byłabym sobą jakbym prawie nie zabiła się na schodach lecz w ostatniej chwili Harry złapał mnie.
-Uważaj kochanie. Jeszcze sobie coś zrobisz.
Wyszeptał mi na ucho po czym lekko przygryzł jego płatek.
-Przestań. Proszę....
-Nie podoba ci się?
-Ja-a....nie chcę.
-Jeszcze kiedyś będziesz chciała. Tu znajduje się salon, ale ty już wiesz gdzie jest. Do niego prowadzi korytarz. Znajdują się tam kolejne sypialnie oraz drzwi od piwnicy. Są one zamknięte na klucz więc nie wejdziesz i jest to pokój zakazany. Jest jeszcze jeden zakazany pokój. Jadalnia i kuchnia, są po drugiej stronie. To wszystko z parteru. Dom jest dość duży i łatwo się w nim zgubić, ale da się przyzwyczaić.
Mówił straszenie szybko jakby się gdzieś spieszył. To trochę irytujące, ale starałam się wszystko zapamiętać.
-To chyba na tyle. Chodź do salonu.
Zaprowadził mnie do dużego pokoju. Usiedliśmy na kanapie, a chłopak włączył telewizor. Leciał jakiś serial więc przełączył go na mecz piłki nożnej. Nawet byłam z tego zadowolona, ponieważ jestem bardziej taką chłopczycą i lubię mecze choć na taką raczej nie wyglądam. Wlepił wzrok w ekran więc zrobiłam to samo co on.
-Lubisz piłkę nożną?
Zapytał z zdziwieniem wymalowanym na twarzy. Pokiwałam potwierdzająco głową na co uniósł brwi do góry. Trochę śmiesznie wyglądał z taką miną przez co cicho się zaśmiałam.
-Słodko się śmiejesz.
Zarumieniłam się przez jego słowa więc spuściłam głowę w dół tak, że moje włosy opadły na policzki zakrywając mocno czerwone rumieńce. Teraz pewnie wyglądam jak jakiś burak. I czego się tak rumienisz?! Odezwał się głosik w mojej głowie. Zamknij się, przez ciebie znów wychodzę na wariatkę. Sama sprawiasz, że na nią wychodzisz. Och doprawdy?! Tak. Zawsze musisz się odzywać, gdy tego nie chcę? Dobra nie odpowiadaj. Muszę przestać gadać sama ze sobą, bo zwariuję.
-Ty się rumienisz. Aż tak cię zawstydzam?
-Nie.
-Jasne bo ci uwierzę.
-To sobie nie wierz.
-Tak?
-Tak.
-Hymm....a gdzie, są słowa "proszę pana" lub "panie Styles"?
-Muszę?
-Nadal należysz do mnie i masz przestrzegać zasad. Rozumiesz?
-Ale....
-Jeszcze jakieś pół godziny temu byś nie była taka śmiała. Skąd taka zmiana?
-Bo mnie nie całujesz. Zrozum, że ja się boję. Pomyśl jak mam się czuć, gdy w jeden dzień moje życie się zmienia jak nigdy. Do tego dochodzisz jeszcze ty....
Wyszeptałam pod nosem. I znów zepsuł mi dobry humor. Chcę do domu. Do mojego domu. Znów chcę posiedzieć w salonie razem z rodzicami i oglądać telewizję lub poczytać książkę.
-Mogę iść do sypialni? Panie Styles?
Podkreśliłam dwa ostatnie słowa bardzo wyraźnie.
-Nie.
-Jak to nie?
-Po prostu. Przestań mi się stawiać, bo skończy się to karą. A teraz chodź tu.
Wskazał na swoje kolana. O nie! Nie chcę. On zaraz znów zacznie mnie całować, a ja tego wręcz nienawidzę. Sama myśl o tym, że choćby mam usiąść na jego kolanach przyprawia mnie o mdłości.
-Nie chcę.
-A czy ja się pytam co ty chcesz?! Masz mi usiąść na kolanach i koniec kropka!
Wstałam niepewnie i podeszłam na niego. Pociągnął mnie tak, że siedziałam na nim okrakiem. Przyciągnął mnie jak najbliżej siebie i schował głowę w zagłębieniu mojej szyi. Czułam jego ciężki i płytki oddech przez co na mojej skórze pojawiła się gęsia skórka. Zaśmiał się na moją reakcję, lecz mi raczej nie jest do śmiechu.
-Dziś idziemy na imprezę więc złożysz jedną z sukienek, którą kupiliśmy. Poznasz tam resztę chłopaków i trzy dziewczyny. To, są moi znajomi od dziecka więc bądź dla nich miła jasne?
-Tak....będę mogła sama wybrać sukienkę?
-Może....A będziesz się słuchać i nie będziesz próbowała uciec?
-Będę i nie ucieknę.
-Wiesz, że i tak bym cię znalazł prawda?
-Ta-ak....
-Znajdę cię nawet na końcu świata kochanie.
-To ni-niemożliwe....
-Możliwe. Dla mnie wszystko jest możliwe.
-A-ale....
-Ale co?
-Ale....ile masz zamiar mnie tu trzymać? Miesiąc? Dwa? Rok?
-To zależy.
-Od czego?
-Od tego czy będziesz grzeczna. Jeśli będziesz to szybciej cię wypuszcze, a jeśli nie to albo zostaniesz ze mną, albo oddam cię Parkerowi.
-Kto to?
Zapytałam wystraszona. W moim głosie można wyczuć strach, przerażenie oraz niepokój, ale również odrobinę ciekawości i niepewności.
-Jest to mężczyzna, który zabił twoich rodziców oraz cię porwał.
-Nie chcę tam wracać.
-To bądź grzeczna. Tak jak powiedziałem. Jeśli będziesz posłuszna to zostaniesz. Jak nie to sam dopilnuje tego, że trafisz do jakiegoś starego, zboczonego faceta. Zrozumiałaś?
-Tak....
-To świetnie, że się rozumiemy.
-Chcę do domu.
Te słowa same wyszły z moich ust, ale trzeba przyznać, że to prawda. Nie chcę tu być. Ale gdzie ja pójdę, gdy mnie wypuści? Przecież ja już nie mam domu. To okropnie uczucie wiedzieć, że nie ma się już dachu nad głową. Harry w końcu mnie zostawi, bo mu się znudzę. Mam taką nadzieję....


-------------------------------------------------------
Tak, a więc dziś mamy bardzo krótki rozdział za co przepraszam. Pisałam ten rozdział na komórce więc jest nie sprawdzony. Nie daję tutaj limitu komentarzy, ponieważ rozdział jest do bani. Następny będzie dłuższy. Tak jak zauważyliście jest nowy szablon. Tak jestem geniuszem i zamówiłam. No to piszcie czy wam się podoba. Zapraszam również do zakładki "spam". Razem z koleżanką chcemy założyć bloga na bloggerze i wattpad więc piszcie czy byście czytały. Będzie na innym koncie, ale co tam xD. Pokoje i inne takie dodam w zakładce "Pokoje" czy coś takiego. No i chyba to na tyle. Do następnego! 

sobota, 31 stycznia 2015

LBA

Zostałam nominowana do Liebster Blog Award. Według mnie nie zasługuję na to, ale bardzo dziękuję. Odpowiem na kilka zadanych pytań. Dobra zaczynajmy:

Pytania do mnie:
1. Należysz jeszcze do jakiegoś innego fandomu?
Hymm.....sama nie wiem.
2. Jakiej muzyki słuchasz?
Pop i czasami rap.
3. Ulubiona książka?
Nie mam.
4. Ulubiony film?
O boże jest ich trochę. Między innymi:
"Gwiazd nasza wina"
"Trzy metry nad niebem"
"Tylko ciebie chcę"
"Wciąż ją kocham"
"Pamiętnik"
"Ostatnia piosenka"
"Ósmoklasiści nie płaczą"
"Zostań jeśli kochasz"

5. Dlaczego zaczęłaś pisać / zacząłeś?
Ponieważ pisanie jest moją pasją. Wszystkie uczucia oraz myśli przelewam na papier.
6. Masz dalsze plany związane z pisaniem?
Sama nie wiem. W przyszłości chciałabym wydać książkę, ale to jest moim zdaniem głupi pomysł, bo nie mam talentu.
7. Ulubione FF
Tłumaczenia:
"Dark"
"After"
"Baby I'm A Sinner"
"Teenage Dirtbag"
"The One That Got Away"
"Psychotic"
"Chaotic"
Polskie:
"Dirty Love"
"Vanillia"
"My Black Angel"
"Fighter"
I tak dalej....
8. Uprawiasz jakiś sport?
Jestem leniem więc nie.
9. Masz zwierzęta?
Nie.
10. Jakie?
Miałam żółwia.
11. Ulubiony przedmiot w szkole?
Lubię niemiecki, plastykę i nawet historię.




Później nominuję kilka blogów, bo póki co muszę napisać rozdział. Tak dobrze czytacie. Piszę rozdział. Powinien niedługo się pojawić. Miłego dnia! 

piątek, 16 stycznia 2015

Rozdział 3 "Jesteś moja. Tylko moja. Nikomu cię nie oddam. Należysz do mnie."

-Payne? Liam Payne?
-Ta-ak. Znasz go?
-I to jeszcze jak. Skąd się znacie?
-Z wa-akacji.
-Tęsknisz za nim?
-Ta-ak.
-Cóż musisz o nim zapomnieć.
-Ale ja nie chcę....
-Stawiasz mi się?
-Nie-e....Zapomnę o nim.
-Nie masz innego wyjścia.
Odparł pewny siebie i usiadł wygodniej. Cały czas mi się przygląda co zaczyna mi działać na nerwy. Na moje szczęście jakaś dziewczyna przyniosła nasze jedzenie dzięki czemu przeniósł swoją uwagę ze mnie na nią.
-Smacznego.
Pokiwał tylko głową, a ona odeszła. Wziął kawałek i ugryzł kęs spoglądając na mnie.
-Mam ci nałożyć i nakarmić, czy sama umiesz?
Nie odpowiedziałam tylko nadal siedziałam cicho jak myszka. To trochę dziwne siedzieć tutaj z nim zamiast w swoim domu z rodzicami. Nie no przecież czemu to ma być dziwne. przecież to normalne chodzić po sklepach z mężczyzną, który cię kupił i teraz zmusza cię do jedzenia. Skomentowała moja podświadomość, która zawsze się odzywa, kiedy nie powinna.
-Zadałem pytanie.
Jego głos wyrwał mnie z zamyślenia więc spojrzałam na niego ze strachem.
-Ja-a....
Zaczęłam się jąkać z zdenerwowania. I po co ja się tak przy nim denerwuję?! Może dlatego, że jak zrobisz coś źle to on cię ukarze. Głupi głosik w mojej głowie znów się odezwał. Ugh....właśnie kłócę się sama ze sobą. I jak ja mam nie zwariować skoro sprzeczam się w sobie ze samą sobą?! Może przestań zadawać sobie samej pytania? Och....zamknij się już. Jak chcesz. Dobra to było dziwne, ale nie wnikam. Chyba ze mną jest coraz gorzej. Patrzył na mnie z zaciekawieniem, a ja na niego wręcz ze strachem.
-Co ty?
Zapytał już nieco zirytowany moim zachowaniem co było po nim widać.
-Ja-a....to znaczy....
-Po prostu jedz.
Kiwnęłam powoli głową na znak, że rozumiem po czym nałożyłam sobie kawałek pizzy. Po zjedzeniu naszego posiłku i zapłacenia za niego, chwycił mnie za dłoń i zaprowadził w stronę auta. Dotarliśmy do domu w czasie 20 minut. Udał się do salonu, a ja zaraz za nim bo powiedzmy szczerze, co mam niby tutaj robić? A co jeśli wejdę do jakiegoś pomieszczenia gdzie nie powinnam i odkryję jego jakiś mroczny sekret? Lub znajdę ciała jakiś poprzednich dziewczyn? Acacia musisz się uspokoić bo świrujesz.
-Acacia chodź do mnie.
-Ymmm....dob-rze pa-anie Styles.
-Nie bój się. Nic ci nie zrobię.
Podeszłam do niego z obawą co zaraz może się stać. Chwycił obie moje dłonie po czym pociągnął mnie na swoje kolana. Wstrzymałam oddech, gdy tylko przerzucił moje włosy na jedno ramię po czym zaczął składać pocałunki na mojej szyi.
-Nie denerwuj się, kochanie.
Nagle usłyszeliśmy trzask drzwi wejściowych, ale się nie odsunął.
-Czy mam ci pokazać gdzie masz sypialnie do takich rzeczy?
-To ty tu przyszedłeś i masz jakieś problemy. Tak właściwie to nam przerwałeś w zabawie. Prawda kochanie?
-Ja-a....
-Wam czy tobie?
-Nam. Racja skarbie?
Nic nie odpowiedziałam tylko spojrzałam na moje dłonie które nagle zrobiły się bardzo interesujące.
-Właśnie widzę.
-Odczep się co?
-Nie.
Podszedł do nas i przykucnął na przeciwko mnie.
-Jestem Louis, a ty?
Popatrzyłam na niego przez chwilę. Miał błękitne oczy oraz włosy postawione na żel. Był nawet przystojny.
-Ej możesz powiedzieć. Ja ci nic nie zrobię w przeciwieństwie do niego.
Wskazał na chłopaka któremu siedziałam na kolanach.
-Acacia....
-Okej. Skąd znasz tego debila?
-Ja-a....to znaczy....yyy....
-Boisz się go?
-Stary możesz przestać?
Odezwał się "mój pan". Dziwnie się czuję to mówiąc. Ten chłopak wygląda dość przyjaźnie na pierwszy rzut oka. Oby na prawdę taki był.
-Nie. Martwię się o nią. Wiem do czego jesteś zdolny.
-Do czego?
Odezwałam się, ale szybko zamknęłam usta dłonią i popatrzyłam na pana Stylesa. Zmarszczył brwi i popatrzył na mnie, a później na chłopaka koło nas.
-Prze-praszam
Powiedziałam szybko.
-No Louis do czego jestem zdolny?
-Nie przy niej. Jeszcze bardziej będzie się bać.
Uśmiechnął się w moją stronę co odwzajemniłam. Teraz sądzę, że na pewno jest miły, ale te pozory mogą mylić. Na przykład nigdy bym nie pomyślała, że mój ojciec może być komuś winny pieniądze, a jednak.
-Ile masz lat?
-Osiemnaście....
-Nie bój się tak. Ja nie gryzę.
-Louis dość.
-Czemu? Ja tylko chcę więcej o niej wiedzieć.
-To ja ci powiem.
-Ale ja chcę się dowiedzieć od niej. Ona mi wszystko o sobie powie prawda?
Skierował pytanie do mnie na co w odpowiedzi pokręciłam głową.
-Czemu nie?
-Bo pan Styles nie będzie z tego powodu zadowolony.
Chłopak popatrzył na mnie dziwnie po czym na Harry'ego.
-Czyli tak się bawisz? Straszysz tą dziewczynę?
-Być może.
-Myślałem, że o tym rozmawialiśmy.
-Niby kiedy?
-Już dawno. Chodź Acacia od niego.
Wystawił dłoń abym ją chwyciła, ale nie zrobiłam tego. Nie mogę, bo jeśli poszłabym bez jego zgody to jeszcze by mnie znalazł i zrobiłby coś gorszego niż ta jego "kara".
-Nie mogę....
-Dobra wiesz co? Idę do kuchni po coś do picia. Chcecie coś?
-Wody.
Odpowiedział Louis nawet na niego nie spoglądając tylko cały czas mnie obserwując.
-A ty słońce coś chcesz?
-Nie-e....
-Okej to poczekaj minutkę kochanie.
Zdjął mnie ze swoich kolan i posadził obok na kanapie po czym wstał, pocałował mnie w głowę i odszedł od nas.
-No to teraz możesz zachowywać się normalnie.
Powiedział szatyn po czym usiadł obok mnie.
-O co ci chodzi?
-Nie musisz się bać. On nie usłyszy.
-A co jeśli tak?
-Na pewno nie. Czyli masz na imię Acacia i masz osiemnaście lat tak?
-Tak.
-Harry jest twoim chłopakiem czy bardziej panem?
-Panem. O co właściwie chodzi z tym całym "panem"?
-Musisz robić co on chce i nie masz prawa powiedzieć nie. Powiedział ci już zasady?
-Tak. Czyli on często ma takie "dziewczyny"?
-Ja bym je bardziej nazwał zabawkami, ale nie. Miał takie dwie. Ty jesteś trzecia.
-Co to jest ta "kara"?
-To zależy.
-Od czego?
-Jak bardzo przesadziłaś według niego.
-A tak mniej więcej?
-Nie wiem czy chcesz wiedzieć. Będziesz się jeszcze bardziej bać niż teraz. Co póki co z tobą robił?
-Tak właściwie to nic takiego.
-Jesteś pewna?
-Tak. Wczoraj mnie tutaj przywiózł więc raczej nie miał czasu, aby cokolwiek zrobić.
-Wiesz, że już nigdy nie zobaczysz swojej rodziny ani przyjaciół prawda?
-A co jeśli ja tak nie chcę żyć? Czemu nie mogę żyć normalnie? Ja chcę tylko do mojego chłopaka....
Poczułam łzy zbierające się w kącikach moich oczu.
-Ej mała tylko nie płacz.
-Jak ja mam nie płakać jak nie mam już nikogo. Moi rodzice nie żyją a mój kochany Liaś nie wie gdzie ja jestem i już pewnie go nie zobaczę.
-Liaś?
-Liam. Mój chłopak. Teraz to już chyba były.
-Przyzwyczaisz się do takiego życia. Harry umie być dobry. A w ogóle on stosuje także nagrody.
-Jakie nagrody? Będzie dawał mi ciasteczko jak jakiemuś psu?
-Nie. To jest trochę inna nagroda.
-Powiedz wprost. Nic mnie już nie zaskoczy.
-To różnie bywa. Styles idzie.
Zaraz po wypowiedzeniu tych słów brunet pojawił się w salonie.
-Twoja woda Lou.
Podał mu szklankę z zamówionym napojem oraz usiadł na kanapie przyciągając mnie do siebie.
-To po co przyszedłeś?
-Chciałem ci przypomnieć, że wieczorem wychodzimy do klubu.
-Nie mogłeś zadzwonić?
-Nie odbierałeś.
-Zajęty byłem.
-Niby czym?
-Acacią. Spędziliśmy razem czas.
-A ona była z tego zadowolona?
-Tak. Myślę że jej się podobało. Prawda baby?
-Ja-a....ta-ak....
-Widzisz. Podobało jej się.
-Zapewne.
-Tak. Coś jeszcze?
-Raczej nie.
-O której i gdzie się spotykamy?
-O około 19:00 pod klubem.
-Okej.
-Zabierzesz Acacię?
Powiedz nie. Powiedz nie. Błagam powiedz nie. Krzyczałam w myślach. Nie chcę nigdzie iść, a tym bardziej z nim, gdy będzie już ciemno oraz później, gdy będzie pijany i nie wiadomo co mu przyjdzie do głowy, kiedy będę obok.
-Tak.
Kurde, jednak marzenia się nie spełniają.
-Jakbym mógł ją tu zostawić samą? A w ogóle mam co do niej plany po przyjściu.
Dodał, a mój oddech utknął w gardle na jego słowa. Zaczęłam coraz ciężej oddychać. Kurde wszystko przez niego.
-Ej mała dobrze się czujesz?
-Ja-a....mu-uszę....
-Spokojnie.
Przyciągnął mnie do swojego torsu. Zaczęłam się wyrywać i bić moimi małymi pięściami w jego klatkę piersiową. Złapał moje nadgarstki w jedną rękę, a drugą delikatnie głaskał moje plecy.
-Oddychaj.
-Zostaw mnie....
-Nie. Oddychaj.
Brałam coraz większe wdechy aż się nie uspokoiłam. Z zmęczenia przestałam się wyrywać i pozwoliłam mu przyciągnąć mnie z powrotem na swoje kolana. Tak bardzo jak tego nie chciałam, tak bardzo nie miałam siły, aby się wyrwać więc po prostu siedziałam tam z zamkniętymi oczami, gdy rozmawiał z Lou.
-Dobra ja się zmywam. Nie zrób jej krzywdy.
Chyba myślą, że śpię, bo nie zwracają już na mnie uwagi. Całe szczęście. Polubiłam Louisa, ponieważ jest miły w stosunku do mnie. Miło się z nim rozmawia. No niestety nie zostaniemy przyjaciółmi dlatego, że mam zamiar mu uciec i to jest pewne. Nie chcę tu być, a tym bardziej, że on chce coś ze mną robić jak wrócimy z klubu czego się bardzo obawiam.
-Ona jest moja i będę z nią robić co będę chciał.
-Harry ona już wystarczająco się ciebie boi.
-I właśnie o to chodzi. Jeśli się będzie bać to będzie się słuchać.
-Jesteś walnięty. Zanieś ją chociaż do łóżka. Zasnęła na twoich kolanach.
-Zauważyłem. Do zobaczenia pod klubem.
-Jasne.
Ich rozmowy ustały co świadczy o tym, że Louis już poszedł, a ja znów zostałam sama z "moim panem". Poczułam, że moje ciało się podnosi po czym ktoś mnie przemieszcza do innego pokoju. Po chwili czułam pod moimi plecami miękki materac oraz ciało zaraz obok mnie. Zaczął bawić się moimi włosami i co jakiś czas składał w nich pojedyncze pocałunki. Nie chciałam, aby to robił ani żadnych innych rzeczy. Nagle przestał i odsunął się ode mnie. Już nie czułam jego ciężaru ani ciepła bijącego od niego. Pewnie dał sobie spokój i już poszedł. Otworzyłam powoli najpierw jedno oko, a potem drugie. Zaczęłam rozglądać się po pomieszczeniu. To było to samo w którym dziś się obudziłam.
-Jak się spało?
Usłyszałam przy drzwiach pewnie od łazienki. Czemu nie zostawił mnie tutaj samej, żebym mogła uciec przez okno? To takie trudne wyjść i już nigdy nie wrócić? Znów podszedł do mnie powolnym krokiem. Okej? To tak szczerze było bezsensu.
-Do-obrze....
Odpowiedziałam na jego pytanie i przeniosłam się do pozycji siedzącej. To łóżko było nawet całkiem wygodne.
-To się cieszę. Wygodnie ci na tym łóżku? Bo będziesz często w nim spała ze mną.
-Z pa-anem?
-Tak moja droga. Albo ze mną, albo sama w piwnicy.
A czy mogę prosić o piwnicę? Zapytałam sama siebie w mojej głowie.
-Do-obrze.
-Spałaś kiedyś w jednym łóżku z mężczyzną?
Zapytał siedząc na skraju łóżka i odkładając pasmo moich włosów za ucho.
-Czekam na odpowiedź kochanie.
-Nie-e....
-Czyli ze mną będziesz po raz pierwszy. I przestań się tak jąkać.
-Do-obrze....to znaczy....dobrze proszę pana.
-Grzeczna dziewczynka. Chodź tu do mnie.
Przysunął mnie za kostkę do siebie po czym mnie objął.
-Jesteś moja. Tylko moja. Nikomu cię nie oddam. Należysz do mnie.
"Należysz do mnie, należysz do mnie, należysz do mnie...." Te słowa odbijały się echem w mojej głowie. Ja do nikogo nie należę. Nie jestem żadną rzeczą.
-Jesteś taka piękna. Pamiętaj o tym.
Pocałował mnie w czoło przez co się skrzywiłam. Przysięgam, że jeśli on jeszcze raz mnie pocałuje gdziekolwiek to zwymiotuję. Nie chcę go. Ja chcę Liama. On jedyny mnie rozumie. Jestem ciekawa czy go jeszcze kiedyś zobaczę. Może w przyszłości spotkam go kiedyś na ulicy. Będzie szedł razem ze swoją żoną i dziećmi do domu śmiejąc się. Nie! On sam powiedział, że to ja będę z nim już na zawsze, że to ja będę tylko jego księżniczką. I tak będzie już na zawsze.


---------------------------------------------------------
Tak, a więc mamy nowy rozdział. Wydaje mi się, że jest odrobinę dłuższy, ale nie wiem. Mam nadzieję, że wam się podoba. Wyrażajcie swoją opinię w komentarzach. Przepraszam jeśli, są jakieś błędy, a na pewno są. Zapraszam do obserwowania bloga! Będę wredna i oznajmiam, że 4 komentarze-next. Wiem, że mnie kochacie, ale hej! Przecież to nie tak dużo. Dacie radę! Lecę! Do następnego!